1.2 Pierwszy Sukces

„Co zrobić, żeby już nie powtórzyć tego samego błędu? Co zrobić, aby, zamiast szukać pracy, być poszukiwany?”

Podświadomość

Była to moja pierwsza myśl po tym jak już zaaklimatyzowałem się u mojego pierwszego pracodawcy. Niestety zdobycie tej posady po 5 latach studiów z doświadczeniem, którym ciężko się pochwalić na papierze — czyli pracy w firmie ojca — w realiach rynkowych nie było łatwe, ponieważ ani nikt nie chciał zatrudnić osoby bez doświadczenia, ani nikt nie zawierzał komuś, kto sam nie miał dużej pewności Siebie opowiadając o tym co potrafi robić. Finalnie skończyłem na stażu z urzędu pracy z pensją głodową jako tania siła robocza, która może wyręczać każdego w tym co robił…

Aklimatyzacja jako darmowy wyrobnik okazała się jednak dla mnie istnym fortelem Trojańskim! Kiedy niedługo po tym jak rozpocząłem staż, firmę przejęła duża spółka, okazało się, iż podczas redukcji personelu, ta tania siła robocza, która już nauczyła się tego i owego, była argumentem, abym to ja przejął obowiązki kolegi i został w firmie. Kolegi, który z drugiej strony negocjował wyższe warunki płacowe, co przy takim kontraście także zadziałało na moją korzyść (finalnie kolega dostał awans na wyższe stanowisko, więc też nie płakał z tego powodu).

„Musisz się dokształcić! Mówiłem Sobie! Wtedy będziesz bardziej pożądany na rynku pracy, będzie łatwiej znaleźć pracę!”

Podszepty ambicji

Tak właśnie sobie powiedziałem w myślach, a jako że wtedy nie wierzyłem jeszcze w szkolenia specjalistyczne, a fundusze unijne pozwalały na dofinansowanie studiów podyplomowych… Podjąłem wyzwanie i postanowiłem kontynuować moją edukację, najpierw na kierunku „Projektowanie i Prowadzenie Przedsiębiorstwa Wirtualnego”. Niedługo po rozpoczęciu okazało się, że są jeszcze miejsca również na „Zarządzaniu Ryzykiem”, na który kierunek zapisałem się równolegle. Finalnie jeszcze skończyłem studia podyplomowe „Mechatronika” i prawie zapisałem się na studia z „Coachingu”, ale o tym później… (z perspektywy czasu trochę żałuję tego jak i braku uczestnictwa w projekcie PARP z zarządzania produkcją… ale po drodze i tak skorzystałem z wielu innych szkoleń).

Zyskać wiarę we własne możliwości

Kiedy zmieniłem środowisko pracy z ojca-szefa, który do wszystkich rzeczy się przywalał i mówił, ze niczego nie potrafimy zrobić razem z braćmi. Nagle moje otoczenie zaczęło wyznawać inne wartości… Kiedy pracownik coś źle powiercił, wyciął albo pospawał, to słyszało się „poprawi się”, „nie myli się ten, kto nic nie robi”, „nie ma się czym przejmować — zrobimy to od nowa”… Był to dla mnie istny SZOK! Jak tak można mówić?! Przecież poprawianie czegoś jest bezsensownym marnotrawstwem czasu i materiału! Dla mnie perfekcjonizm był jedyną opcją. I tak powtarzany dzień w dzień schemat, już po tym kiedy oficjalnie przejąłem obowiązki od kolegi przy użyciu mojego fortelu trojańskiego.

Na Początku Drogi…

„Ból jest nieunikniony. Cierpienie jest wyborem”.

Viktor E. Frankl – „Człowiek w poszukiwaniu sensu”

Ból i niepewność związana z wydłużającym się znalezieniem pierwszej pracy jak i późniejsze niezbyt satysfakcjonujące negocjacje finansowe pchnęły mnie na ścieżkę rozwoju. Pchały mnie w tym kierunku, ponieważ alternatywą było poddanie się i pozostanie w stanie użalania się i narzekania w stylu – „w tym kraju nie ma pracy dla ludzi z moim wykształceniem”. Rozwoju zawodowego gdzie napotkałem problem ograniczonej możliwości realnego pozyskiwania umiejętności poza murami pracodawcy. Mimo że skończyłem studia podyplomowe, nie czułem wcale przypływu wartości na rynku pracy… Rzekłbym – „Znowu mam papier bez doświadczenia” – Czyli ten sam problem co wcześniej.

Korzystaj z tego, z czego można skorzystać…

Wtedy to właśnie Unia europejska przeznaczała duże pieniądze na kampanię marketingową pod nazwą – „sfinansujmy ludziom kursy, niech się cieszą, że coś mają z tego”… No ja się wtedy cieszyłem. Pomimo różnych opinii na temat jakości szkoleń. Ja byłem zadowolony, ponieważ skorzystałem i poszerzyłem moją wiedzę. Byłem na szkoleniu z technik sprzedaży, które przy okazji miało w cenie obiadek. Skończyłem podstawowe szkolenie z ECDL (Europejski Certyfikat Umiejętności Komputerowych), w ramach którego był weekendowy zjazd egzaminacyjny w miejscowości turystycznej w górach. Najbardziej mi się jednak podobały Warsztaty Innowacyjności oraz kurs biznesowego języka angielskiego.

Techniki sprzedaży…

Z tego najbardziej zapamiętałem coś, czego zrozumienie jest pomocne w wielu dziedzinach (w sumie głębsze zrozumienie jednej dziedziny ułatwia zrozumienie innych poprzez analogię i podobne schematy jak np. nauka kolejnych języków)… Tym konceptem do którego nawiązuję jest to Lejek sprzedażowy. Czym jest i dlaczego jest taki ważny? Lejek sprzedaży obrazuje to, jaką pracę należy wykonać, aby sprzedać jeden pojedynczy produkt. Pokazuje on również, jak dużo odmów musimy uzyskać, aby wreszcie doczekać się naszej upragnionej prowizji od sprzedaży. Ale możesz spytać – „po co nam to w ogóle?” – No właśnie po to, żeby wiedzieć, iż efekt nie pojawia się od razu i nie zawsze jest pozytywny. Dlatego trzeba dalej dążyć do celu, aż uzyskamy pożądany efekt w formie sprzedaży. W tym kontekście przyjmijmy uproszczony przykład: trzeba zadzwonić do 100 osób, aby 10 z nich zgodziło się na spotkanie osobiste, z tych 10 spotkań wynikiem będzie jedna podpisana umowa sprzedaży, czyli Twój upragniony sukces! Technikę tą możemy zastosować do bardzo wielu celów w naszym życiu. Niektórzy wiele razy muszą próbować dostać pracę, inni w taki sposób nie zrażają się odrzuceniami w randkowaniu, a jeszcze inni nie są tego świadomi… i się poddają po pierwszej próbie! Dlatego nie bądź jak oni, nie poddawaj się!

Warsztaty Innowacyjności

To było dla mnie ogromne odkrycie! Warsztaty dwudniowe, bardzo fajnie zorganizowane, pokazujące mechanizmy, które pomagają w kreatywnym podejściu do problemów jak i pokazujący ważne elementy w komunikacji oraz pracy w zespole. Te warsztaty bardzo pozytywnie zapamiętałem, jako otwierające oczy na myślenie poza schematami — tak zwany – „thinking outside of the box”.

Biznesowy Język Angielski

Czyli przymiarki do zmiany pracy czas zacząć! Koncepcja była w miarę prosta — douczyć się języka angielskiego i będę szukać lepszej pracy już z Certyfikatem, który potwierdzi moje umiejętności! Kurs oczywiście znalazłem dzięki temu, iż chodziłem na studia podyplomowe i na uczelni było ogłoszenie o kursie języka angielskiego w Biznesie. Cena była śmiesznie niska ale nie reklamowana poza uczelnią, więc nie dość, że zapisałem się na kurs, to namówiłem kolegę z pracy, aby skorzystał ze mną. W sumie to namówiłem go też na inne kursy, na których byliśmy wspólnie. Kurs kończył się egzaminem TOEIC, który wyglądał trochę jak pisemna matura. To znaczy, były arkusze do wypełniania ze słuchu, trzeba było także napisać chyba nie jedno jakieś wypracowanie / list biznesowy. Było to dość ciekawe i co najważniejsze to sama fraza „matura w języku angielskim” — mam wrażenie — była dobrze brzmiącym terminem, którego użyłem podczas rozmowy o pracę właśnie.

I Co Mi Po Tych Kursach?

Jakie wnioski? Z każdego kursu wyciągnąłem coś, z jednego wiedzę, z drugiego poszerzone horyzonty przy rozmowie z innymi uczestnikami, kolejny dał okazję na wyjazd w góry, albo poznałem nowych znajomych. Ogólnie dało mi to doświadczenia, w pewnym sensie przygodę, może inną niż te książkowe ze świata Fantasy, jednak zależnie od Twojego podejścia – „Czy wolisz napychać się bezsensownymi informacjami z codziennych wiadomości w telewizji, czy jednak zbierasz jakieś okruchy wiedzy, które mogą zaprocentować w przyszłości w prawdopodobnie niespodziewany przez Ciebie sposób”. Niektóre rzeczy będą bezpośrednim następstwem, jak kurs języka angielskiego przed rozmową o pracę w dużej korporacji. Inne będą pośrednie tak jak techniki sprzedaży, które pozwoliły mi poszerzyć postrzeganie otaczającego świata. Porównując to do szkoły, mogę powiedzieć, że tak, nie było to skupione na konkretnym kierunku rozwoju, ale ja też z jednej strony nie potrafiłem określić jakie kierunki są, jakie dają finalnie efekty i w jakim kierunku warto by było się kierować… Na ten kierunek przyszło mi jeszcze trochę poczekać…

Podobne wpisy